Telegraf drukujący

Do przesyłania telegramów pocztowych bardzo dogodny okazał się aparat drukujący Da vida Hughesa, długo stosowany; Hughes, gdy go zbudował w 1855 r. miał 23 lata. Podobnie, jak Morse, był profesorem na tym samym uniwersytecie nowojorskim, ale w odróżnieniu od niego wykładał muzykę. Wielką zasługą Hughesa jest uzyskanie dużej szybkości drukowania. Wielką zaletą nowego telegrafu było drukowanie od razu gotowych liter. W nadajniku i odbiorniku poruszają się dwa koła w jednakowy sposób. W odpowiedniej chwili elektromagnes przyciska taśmę papierową do koła odbiorczego, na którym są rozmieszczone czcionki, co powoduje odbicie jednej litery. Koło na ten moment zatrzymuje się. Do nadawania służą klawisze wyglądające zupełnie tak, jak klawisze pianina. Zapisaną taśmę odcina się i dostarcza adresatowi. Aparat Hughesa był skomplikowany i ciężki. Nic dziwnego, że z radością powitano inicjatywę Emile Baudota, który w 1874 r. skonstruował prostszy aparat, zbliżony do późniejszego dalekopisu. Miał on tylko 5 klawiszy. Baudot zasłużył się też w równym stopniu przez wprowadzenie 5-sygnałowego kodu swego pomysłu, który został potem zastosowany w dalekopisie. Ponieważ 5 elementów dwu rodzajów można ustawić na 32 różne sposoby, bez trudności za ich pomocą oznacza się litery, znaki interpunkcyjne i czynności pomocnicze. Ideą przewodnią, która przy pracy nad nowym kodem przyświecała francuskiemu inżynierowi, było wykorzystanie jednego drutu do kilku transmisji jednocześnie. W tym celu każda litera w systemie Baudota ma jednakową długość, czego nie można powiedzieć o alfabecie Morsea.